poniedziałek, 12 stycznia 2015

Wielkia Obława Środowisk Prawicowych

Nad fenomenem WOŚP-u nie zamierzam się rozpisywać, bo to fakt oczywisty.Już po raz 23 Orkiestra zagrała w wielu miejscach Polski. W tym jednym dniu czerwone serduszka widaczne były na każdym kroku.


Moją uwagę natomiast przykuł  zmasowany atak środowisk prawicowych wymierzony w Owsiaka. Polowanie czy raczej nagonkę na Niego widać w tym roku szczególnie mocno, a wysyp negatywnych artykułów  jest wyjątkowo obfity. Krytyka ze strony mediów prawicowych dosięgła nie tylko organizatorów, ale również uczestników. Dzieci stojące na dworze z puszkami zaczęły wzbudzać  litość u prawicowych dziennikarzy, rzucająch  pieniądze nazywa się sektą, samą imprezę cyrkiem Owsiaka, a zbiórkę upaństwowionym obowiązkiem. Lista zarzutów wobec  rozliczeń fundacji i samego Owsiaka w tym roku osiągnęła apogeum. Jaki jest cel tej  trwającej od kilku lat obławy na J.Owsiaka? Wydaje mi się , że celem jest głębszy niż dotąd podział Polaków. Do tej pory było więcej zwolenników WOŚP niż przeciwników. Prawicowe środowiska próbują odwrócić ten stosunek. Z jakim skutkiem? Najbliższe lata to pokażą, ale już teraz widać, że powoli osiągają swój cel. Rysa na przysłowiowym szkle już się pojawiła. Osobiście martwi mnie nerwowość  jaką ostanio  zauważa się u J. Owsiaka. Na wszelkie pytania związane z rozliczeniem czy upublicznieniem dokumentów finansowych fundacji reaguje agresją i brakiem odpowiedzi, dając tym samym pożywkę dla swoich przeciwników. Zeszłoroczny incydent z  wchodzeniem na stół, z krzykami o słoiku, rezygnacja ze wszystkiego,głośno komentowane sądzenie się z blogerem i  w końcu tegoroczne wyproszenie dziennikarza z konferencji niestety działa na niekorzyść fundacji  i  samego Owsiaka. Mam nadzieję , że ogromne społeczne zaufanie i poparcie dla WOŚP-u okazywane  przez tyle lat przez miliony Polaków,  przełoży się w konsekwencji na spokój i pewność  organizatorów tej wspaniałej imprezy. Pamiętać także należy, iż dysponując i  rozliczając się z tak ogromnej kwoty jaka jest zbierana podczas finału należy robić to w jak najbardziej transparentny sposób. To najskuteczniejszy sposób na zamknięcie ust przeciwnikom.


Wczoraj odbył się jubileuszowy 10 już marecki finał WOŚP. Zajrzałam tam na chwileczkę. Jak zwykle było pięknie i wesoło. Wolontariusze z pełnymi puszkami przychodzili do ostatnich chwil imprezy, co przełożyło się  na kolejny marecki rekord w kwocie blisko 79 tysięcy. Organizatorzy zadbali o to, by atrakcji dla najmłodszych i tych starszych było wiele, a w licznych licytacjach każdy z uczestników mógł znaleźć coś dla siebie. Ponieważ była to jubileuszowa impreza, w związku z tym obecni na niej byli wszyscy szefowie sztabów organizujący przez te 10 lat  finały WOŚP. Na koniec każdy mógł poczęstoać się przygotowanym specjalnie na tę okazję tortem, a całą imprezę zakończyło światełko do nieba.


DSC_0245DSC_0240DSC_0238

czwartek, 8 stycznia 2015

Je ne suis pas Charlie

Cały świat od wczoraj wstrząśnięty jest tym co wydarzyło się we Francji. Trzech zamachowców wtargnęło do redakcji  tygodnika „Charlie Hebdo”  i zamordowało 12 osób. Oczywiście rozumiem, że to ogromny szok i dramat. Z drugiej jednak strony dziennikarze chyba trochę już przesadzają. Satyra jest częścią naszego życia, ale powinny być w mojej ocenie pewne jej granice. Religia dla każdego wyznawcy jest rzeczą świętą. Uważam, że wolność słowa i prasy (warunek demokracji i rozwoju) nie powinna być jednak wymierzona  w żadną religię. W internecie obejrzałam dużo prześmiewczych scen  drukowanych na łamach tygodnika. Dotykały i upokarzały w nieprzyzwoity sposób wszystkie religie. Cóż mogę napisać-czuję się zniesmaczona. Tak być nie powinno.  I nie przekonuje mnie tłumaczenie redakcji, która broniła się powołując się na obowiązujące we Francji zasady wolności słowa i rozdziału Kościoła od państwa, dające każdemu prawo do krytykowania jakiejkolwiek religii.


Na koniec, żeby była całkowita jasność w tym temacie. Wszelkiego rodzaju akty terroryzmu potępiam i  jednoczę się w walce z nim. Solidaryzuję się w żałobie. Jednak uważam, że należy szanować wolność wyznania, która nie powinna być wyśmiewana czy pogardzana.


Napiszcie jakie jest Wasze zdanie na ten temat.


Papież-Franciszek-i-muzułmanie

wtorek, 6 stycznia 2015

Rozmawiając z mieszkańcami Zieleńca

W niedzielę zbierałam podpisy pod dwoma projektami , które przygotował Marcin Piotrowski. Jeden z nich dotyczył rewitalizacji Kruczka, drugi ochrony zasobów leśnych przed dewastacją . Oba powstały na rzecz szerszego  projektu o nazwie "EkoMarki - obywatelskie inicjatywy lokalne na rzecz środowiska". Umożliwia on zgłaszanie inicjatyw obywatelskich związanych z ochroną środowiska przez mieszkańców Marek, potem ich realizację w przypadku otrzymania dofinansowania z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Pod obydwoma projektami Marcina Piotrowskiego mieszkańcy podpisali się bardzo chętnie.


Chodząc od domu do domu, objaśniając bliżej projekty, mogłam poznać opinie, bolączki, propozycje mieszkańców dotyczące obszaru Zieleńca. Oto kilka z nich, które najczęściej pojawiały się w rozmowach ze mną.


Pierwszą rzeczą  to fakt, że ludzie mało się znają. Mieszkając od kilku czy kilkunastu lat w tym miejscu znamy tylko najbliższych sąsiadów i to tylko na własnej ulicy. Reszty mieszkańców Zieleńca w ogóle nie kojarzymy. Dlatego uważam, że powinna powstać grupa sąsiedzka, która organizowałaby dwa lub trzy razy do roku wspólne spotkania. Mogłoby to być np. ognisko czy też Dzień Zieleńca. Takie inicjatywy dają możliwość wzajemnego poznania, zabawy, rozmowy, wymiany poglądów czyli zintegrowania mieszkańców. Wszyscy, z którymi rozmawiałam bardzo optymistycznie reagowali na taki pomysł.


Drugą rzeczą  jest brak monitoringu w tym rejonie. Mieszkańcy uważają, że czuliby się znacznie bezpieczniej. Monitoring także być może zmniejszyłby najazd przydrożnych pań z klientami, głównie w krańce ul. Przyleśnej, która graniczy bezpośrednio z lasem. Wskazane również byłoby zamontowanie w granicach zabudowań na tej ulicy szlabanów, które skutecznie uniemożliwiają nieproszonym gościom wjazd autem do lasu. Jednocześnie mieszkańcy tej ulicy zwrócili mi uwagę na inny problem, a mianowicie wąski przejazd tą drogą spowodowany wybudowaniem na Przyleśnej rowu odwadniającego. Właściwie ruch somochodowy możliwy jest w jednym kierunku. Wykręcić  autem osobowym jest bardzo ciężko. Każdym większym (półciężarówką chociażby) niemożliwy.


Kosz na śmieci (jedyny na Zieleńcu) przy placyku zabaw jest mały i bardzo rzadko opróżniany. Mamy mówią, że nie ma przyjemności siedzenia z dziećmi na ławeczce w tak zaśmieconym otoczeniu. Czasem na placyku zabaw przesiaduje młodzież z piwkiem. Czy sprzątają po sobie? Z drugiej strony faktem jest, że na Zieleńcu nie ma więcej innych ławek (prócz tej przy placu zabaw) gdzie można przysiąść podczas spaceru czy spotykania w grupie. Dziś kosz był pusty. Może dlatego, że zabierane były śmieci z posesji i przy okazji…. Szkoda, że wokół kosza dalej nieporządek.


Samochody parkujące na chodniku wzdłuż ul. Głównej to niestety częsty widok. Ta świeża, bardzo ważna i potrzebna inwestycja może być w niedługim czasie zdewastowana przez nas samych. Rozumiem, że ktoś na moment do kogoś przyjechał i nie będzie wjeżdżał na podwórko – logiczne. Lecz zupełnie niezrozumiałym dla mnie jest wielogodzinne, wręcz całodniowe parkowanie na chodniku. Przykładem jest samochód parkujący w rejonie skrzyżowania Głównej i Zachodniej. Notorycznie wiele godzin zaparkowany na chodniku, który dodatkowo utrudnia i naraża na kolizję skręcającym z Zachoniej w stronę centrum Marek. Dla mnie to skrajna bezmyślność.


Inną sprawą poruszaną w trakcie rozmów były aspekty estetyczne. Podam tylko dwa. Pierwszy dotyczy rumowiska po spaleniu domu przy ul. Głównej.  Dosyć już długo nikt z włascicieli nie poczuwa się do uprzątniecia terenu. Fatalna wizytówka i to przy nomen omen głównej ulicy Zieleńca. Chaszcze porastające przed płotami i ogrodzeniami naszych posesji to też częsty widok na Zieleńcu. Ciekawym jest , że w środku teren  jest zadbany(przycięta trawa na zimę, usunięte suche rośliny, zagrabione podwórko). A przecież tak łatwo zrobić to samo za naszym płotem.


Tych kilka spraw opisanych powyżej to efekt 2-godzinej wędrówki i rozmów z mieszkańcami. Widać, że jest duża wola i potrzeba takich rozmów. Szkoda tylko, że okazji do nich brak. Wniosek nasuwa się taki-zanim realizacja projektów w ramach inicjatywy obywatelskiej (możliwa być może dopiero  w dłuższej perspektywie), rozwiążmy wspólnie te problemy, które przy odrobinie chęci i zaangażowania można szybko załatwić. I rozmawiajmy ze sobą jak najwięcej.


DSC_0197DSC_0189DSC_0194DSC_0191

niedziela, 4 stycznia 2015

Wizyta duszpasterska i rozterki wiernych

Zastanawiałam się czy w ogóle pisać na ten temat i jak pisać, by nikogo nie urazić. Po namyśle doszłam do wniosku, że dotyczy on większości mieszkańców i coraz więcej ludzi ma różne przemyślenia w tej kwestii.


Na Zieleńcu zkończyły się właśnie tradycyjne wizyty duszpasterskie. Zwyczaj odwiedzania przez kapłanów domów wiernych ma swoją długą historię. Uważa się, że osoby przyjmujące księdza po kolędzie dają publiczne świadectwo swego przywiązania do Kościoła.


Rozmawiając jednak  z ludźmi, czytając prasę (również tą katolicką) czy słuchając TV można wywnioskować, iż wizyty duszpasterskie z roku na rok stają się dla wielu wiernych drażliwym kłopotem. Dlaczego ? Odpowiedzi jest kilka.


Pytanie przyjmować czy nie przyjmować księdza zadają sobie głównie ludzie młodzi, mieszkający ze sobą  od dłuższego czasu ale bez ślubu. Zwykle obawiają się umoralniających i niechętnych wywodów na swój temat. Nikt tego nie lubi a szczególnie młodzi, którzy w fakcie życia w niesakramentalnym związku nie widzą nic złego. Na szczęście podejście księży zmienia się coraz częściej na in plus w tej kwestii , gdyż liczba osób żyjąch na  tzw. „kocią łapę” jest bardzo duża.


Kolejną kwestią jest niepewność związana z czasem oczekiwania na przyjście księdza. Jeśli zacznie od naszej ulicy to dobrze. Jeśli jednak z drugiego końca obszaru to już gorzej. Domownicy są wówczas „uziemieni” na cały dzień.


Kolejnym kłopotem  jest ofiara, czyli tzw. koperta i dylemat dawać czy nie, a jak już dać to ile? A przecież ofiara nie jest przymusem. Jednak większość z nas czuje się w obowiązku tę kopertę przygotować. Wiemy przecież, że każda ofiara zapisywana jest w kartotece domowników. Dla niektórych ludzi „koperta” jest okazją do wyrównania datków ( tacy), których nie składają jeśli nie uczestniczą często w niedzielnych mszach świętych. Muszę też zaznaczyć, że wielu  księży nie przyjmuje ofiary widząc, że u gospodarzy nie „przelewa się”i nie stać ich na wiele rzeczy.


Czas wizyty duszpasterskiej również jet  sprawą dyskusyjną. Zazwyczaj narzekamy, że jest ona zbyt krótka. Modlitwa, poświęcenie wodą, zapiski w kartotece. Ksiądz zadaje standardowe pytania o pracę, zdrowie czy szkołę dzieci. I już go nie ma. Średnio 12 minut  – tyle trwa wizyta księdza po kolędzie wyliczona przez  Szymona Hołownię (publicystę zajmującego się  tematyką religijną). Z drugiej strony często nie bardzo wiemy, jak się zachować, gdy ksiądz zagaja rozmowę, próbuje się czegoś więcej o nas dowiedzieć. Irytujemy się i traktujemy to jako wścibstwo. A przecież łatwo to zmienić. Wystarczy nie zapominać, że kapłan jest gościem w naszym domu i obowiązują nas wobec niego wszystkie te procedury, które obowiązują wobec każdego gościa. Zapewniam, że wówczas wizyta duszpasterska nie staje się problemem i przebiega w całkiem przyjemnej atmosferze.


Dla mnie kolęda jest możliwością przełamania anonimowości, sposobnością na poznanie i rozmowę z księdzem, którego widuję tylko podczas mszy. Poza tym jak co roku jest doskonałym czasem konfrontacji naszych poglądów, wymiany opinii czy podjęcia polemiki. Nie bójmy i nie wstydźmy się tego bo następna okazja ku temu będzie dopiero za rok.


pap_koleda_kropidlo_388

czwartek, 1 stycznia 2015

Nowy Rok -nowe nadzieje i nowe szanse

Nowy Rok daje nam takiego niezwykłego "kopa", że chcemy zmieniać świat, siebie oraz  wierzymy, że wszystko w tym roku się uda. Ja również jestem pełna optymizmu i zaczynam go w dobrym nastroju. Powodów jest kilka.


Po pierwsze poprzedni rok przeżyłam w pełnym zdrowiu. Banalne ale niezwykle ważne dla dobrego samopoczucia. Mam nadzieję, że 2015 r. będzie dla mnie równie przychylny w tym względzie.


Po drugie liczę na kolejną mnogość i różnorodność inicjatyw ze strony miejskiego Ratusza, mareckich stowarzyszeń i grup nieformalnych na rzecz lokalnej społeczności. Jeśli to się uda wtedy każdy z mieszkańców będzie mógł wybrać  coś atrakcyjnego dla siebie, coś w czym  w pełni się zrealizuje lub w pełni zrelaksuje.


Po trzecie mamy nareszcie nowego Burmistrza. Większość mieszkańców pokłada w Nim wielkie nadzieje i szansę na rozwój naszego miasta.  Dla mnie osobiście (choć dopiero w długoterminowej perspektywie) ważne jest, że w końcu  jest  realna szansa na rewitalizację kamienic (tak ohydnej teraz wizytówki miasta)


Po czwarte jest szansa, że jeśli do Rady Miasta po wyborach uzupełniających w marcu wejdzie człowiek z Zieleńca, to zmian na lepsze będzie na nim coraz więcej.


Po piąte mam nadzieję, że w tym roku powstanie Grupa Sąsiedzka Zieleniec, która bardziej zintegruje mieszkańców i zmobilizuje do społecznego działania na rzecz tego rejonu.


I na koniec mój mały osobisty sukcesik. Ten blog, który prowadzę od miesiąca i który odwiedziło ponad 1000 czytelników. To dla mnie ogromnie ważne, bo pozwala uwierzyć w siebie. To kolejny powód do wejścia w nowy kalendarzowy rok  z dużym optymizmem.


Rok_zdeterminowany_6526702

Gdy Ci smutno, gdy Ci źle... przeczytaj książki te!

Znacie na pewno ten stan, gdy rzeczywistość skrzeczy, a złowróżbne informacje w mediach wypełniają nasze dni, to właśnie wtedy najbardziej p...