czwartek, 31 grudnia 2015

Tadeusz Markiewicz

Kilka słów o sobie…  niedoszły hydraulik, kolejarz, strażak  (marzenia dziecięce), doszły – dziennikarz, redaktor, bloger (jestemzmarek.pl).  Prywatnie – mąż, ojciec, biegacz.


Szczęście daje mi…. skoro – jak wiadomo - pieniądze szczęścia nie dają,  to musi to być miłość – żony, dzieci, rodziny. A tej mam ogrom, co czyni mnie… szczęśliwym. I oczywiście wiara w Najwyższego.


Moją główną cechą charakteru jest……hmmm, chyba pracowitość. Niestety, nie nauczyłem się leniuchować. Przed świętami trafiły mi się dwa dni zwolnienia. Ciekawe jak to zniosę. Pewnie coś wymyślę ;) .


W wolnych chwilach…. nie mam ich zbyt dużo. Pracuje średnio 10 godzin dziennie. Taki znak czasów: żeby nie zapomnieć o dobrej literaturze,  słucham audiobooków w samochodzie. Ostatnio Crimen Józefa Hena, Wieczorem, gdy zabieram się za tą szeleszczącą kartkami lekturę, zasypiam. No chyba, że jest to dobry kryminał (Marynina, Wroński, Krajewski, Lackberg).


Pierwszy idol… nie pamiętam. Gdybyś mnie zapytała o wzór, to bym odpowiedział – Ojciec. Był do bólu uczciwy, choć czasem raptus.


W ludziach denerwuje mnie…. staram się nie denerwować. Ale gdy żona ogląda wiadomości, dyskretnie wynoszę się do innego pomieszczenia. Gdy słyszę polityków (wszelakiej maści), tętno mi przyśpiesza. Szkoda zdrowia.


Najbardziej cenię u przyjaciół…. to, że chcą ze mną jeszcze biegać ;).  Szkoda, że tylko w niedzielne poranki.


Stojąc w korku…. jestem szczęściarzem - nie stoję w korku. Mieszkam blisko Ząbek i Warszawy.  Opatentowałem już wszystkie możliwe drogi dojazdu i wyjazdu z Marek. 


Gdy jestem zły…. duszę to w sobie. Albo klnę. Wtedy mam się z czego spowiadać ;).


Pierwsze zarobione pieniądze przeznaczyłem…. pamiętam, jak pierwsze zarobiłem. Zbierałem truskawki, których nie lubię:  pierwszego dnia – 10 łubianek, drugiego – 4, potem skapitulowałem. Ale pamiętam też pierwszy realny cel – wranglery z Pewexu (już za złotówki). Poszedłem pracować do wuja na budowę. Cel osiągnąłem, ale spodnie chyba kupiłem dwa numery za duże.


Boję się …. o najbliższych.


Płaczę, gdy…. rzadko. Przy pożegnaniach.


Nigdy nie zjem…. tatara. Gdy byłem mały, uwielbiałem. Teraz nie dam rady.


„Podnieca” mnie…. chyba lepszym słowem byłoby „nakręca”. Lokalne działanie.  To, co udało się zrobić w kwestii obwodnicy, wpiszę sobie chyba do CV. Teraz spróbujemy rozkręcić grupę sąsiedzką.  


Gdybym był premierem… Boże, dlaczego miałbym kłamać ludziom bez zmrużenia powieki. Nie, dziękuję.  


Wymarzona podróż to… wciąż jeszcze przede mną (po chwili zastanowienia) … najbliższa do Dortmundu na mecz Borussi, szkoda, że już niepolskiej’


Gdy staję przed lustrem widzę… że powinienem schudnąć ;). Farbować włosów jeszcze nie muszę.


Gdybym nie był tym, kim jestem, to chciałbym być… a czy mi źle? Wersja 2.0 nie jest potrzebna.


Trzy przymiotniki, którymi określiłbym Marki, to… zaniedbane, zmieniające się, przyszłościowe.


Pana motto życiowe…. kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstym padaniem. Patrz – obwodnica. Cukierkową akcją, bez blokowania ulic, udało się zwrócić uwagę decydentów na problem zakorkowanego miasta. Ale w ostatecznej wersji nie tak to sobie wyobrażałem – wycięcie ekranów akustycznych w terenie zurbanizowanym to skandal.


                                                        Bardzo Panu dziękuję - BBJ

markiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Gdy Ci smutno, gdy Ci źle... przeczytaj książki te!

Znacie na pewno ten stan, gdy rzeczywistość skrzeczy, a złowróżbne informacje w mediach wypełniają nasze dni, to właśnie wtedy najbardziej p...